Na angielskich stacjach
Jak się w Anglii załatwia pijanych awanturników na stacjach kolejowych? Wysiadam dzisiaj na mojej stacji pośredniej i niestety muszę znosić wrzaski starszej młodzieży, po wyraźnie nadmiernym spożyciu alkoholu… Aż przykro słuchać, jak wyzywają jednego z pracowników kolei od grubasa (fakt, że miał lekką nadwagę, ale słowa które padły, były też nieco bardziej wulgarne). Czy nie było przy tym jakichś przepychanek, nie wiem, nie widziałam.
Cóż w tym nadzwyczajnego zapytacie? Ano pewnie by nie było nic dziwnego, włącznie ze skopaniem automaty ze słodyczami, gdyby nie to co stało się 5 minut później. Powoli ochroniarze zaczęli się schodzić i w końcu 2 postawnych pracowników ochrony spokojnym tonem wytłumaczyło hałaśliwcom, że niestety nie będą mogli podróżować tym pociągiem, a właściwie żadnym z tej stacji i są proszeni o opuszczenie jej terenu, gdyż, zniewagi pracownikół są tu traktowane bardzo poważnie.
Ten bardziej awanturniczy z dwójki zaczął kląć siarczyście i wykrzykiwać, że oni nigdzie nie idą, i nie zrobili nic złego, więc, pojadą tym ‘pieprzonym’ pociągiem. Drugi się wahał, i po kolejnym upomnieniu ochrony ruszył jednak do wyjścia stacji. Pierwszy trochę spotulniał i po chwili perswazji (jeden z ochroniarzy zaczął wzywać wsparcie) “albo idziesz po dobroci, albo po naszemu
” ruszył w ślady kolegi.
Na stacji zapanował miły dla ucha spokój.

Nice blog!